niedziela, 29 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

[...] Zmęczeni opadliśmy na łóżko w sypialni, Grace okryła nas kołdrą i wtuliła we mnie.
- Było wspaniale. - szepnęła.
- Też mi się podobało. - uśmiechnąłem się pod nosem.
Podniosłem się lekko i złączyłem nasze usta w pocałunku, po czym wróciłem do poprzedniej pozycji.
- Kocham cię bardzo. - dodałem również szepcząc.

?

Od Geace c.d Maks

Szybko uporałam się z dolną partią jego odzieży. Chłopak całował moje piersi, pieścił mnie delkatnymi pocałunkami. Puźniej skupił się  na sutkach, ssąc je i lekko podgryzając, a ja jęczałam z roszkoszy. Jego dłonie powędrowały w dół mojego ciała, powoli wsunął je pomiędzy moje uda i rozchylił. W końcu zszedł z pocałunkami do mej kobiecości, przyssał się do łechtaczki i zaczął bawić się językiem. Prawie dochodziłam, gdy przerwał podniósł się znów do piersi, przysunał się i powoli wszedł we mnie. Jęknęłam. Zaczął miarowo ruszać biodrami, a ja oddałm się przyjemności.

sobota, 28 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

Pocałunki z każdą chwilą stawały cię coraz bardziej namiętne, chwilę później dziewczyna pozbawiła mnie bluzy i koszulki, długo nie byłem jej winien. Nie przerywając pocałunków, wziąłem ją na ręce i chciałem przenieść nas do sypialni, jednak dziewczyna zaprzeczyła i zostaliśmy na stole. Zaśmiałem się pod nosem i zszedlem nieco niżej z pocałunkami, kiedy Grace zajęła się moim rozporkiem.

?

Od Grace c.d Maks

Uśmiechnęłam się smutno na tę myśl. Po czym spojrzałam na Maks'a. Wydawał się być smutny, pewnie z mojej winy. Nie chcę go zadręczać swoim problemem. Otarłam ręką wilgotne policzki.
- Zapewne.. -odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Oglądamy dalej?
Zastanowiłam się.
- Jakoś straciłam ochotę, na ten film, ale.. -nim dokończyłam, złączyłam nasze usta w pocałunku.
Odwzajemnił niepewnie gest, więc powtórzyłam, lecz bardziej namiętnie i wsunęłam jedną dłoń w jego włosy, a drugą zsunęłam na jego tors.

Od Maksa c.d Grace

Westchnąłem cicho, dlaczego ja mam wrażenie, że jej na nim zależy? Bardziej niż na przyjacielu... nagle poczułem jak pociąga nosem, od razu usiadłem i ją Przytuliłem.
- Myślę że wcale tak nie myśli, po prostu jest zazdrosny... Nie przejmuj się tym, założę się, że niedługo będzie cię na kolanach przepraszał. - szepnąłem.

?

Od Grace c.d Maks

Na początku próbowałam skupić się na filmie, ale wciąż przypominałam sobie słowa Jasa. W końcu, zatraciłam się w smutnych myślach. Nagle Maks się odezwał.
- O czym tak myślisz? -spytał.
Postanowiłam powiedzieć mu prawdę.
- O tym co mówił Jasper. To bardzo boli, na prawdę jest mi z tym źle. On był moim przyjacielem.. a teraz, usłyszałam od niego tyle przykrych rzeczy na swój temat.
Poczułam jak do oczu napływają mi łzy, ale postanowiłam sobie, że się nie popłaczę. Nie chciałam już więcej rzeczy psuć. A szczególnie chwil z Maksem.

Od Maksa c.d Grace

Spojrzałem na nią i Westchnąłem lekko.
- Jeśli chcesz. - uśmiechnąłem się lekko.
Oglądałem się za siebie, Jasper szedł dalej.
- Maks, spokojnie. - tym razem to ona ścisnęła mocniej moją dłoń i pociągnęła przed siebie.
Doszliśmy do domu dziewczyny, postanowiliśmy oglądnąć sobie jakiś film. Wybraliśmy przygodowy, Grace leżała wtulona we mnie, trzymając moją dłoń, wolną ręką powoli gładziłem jej ramię. Jednak nie oglądała filmu, głęboko nad czymś myślała.
- O czym tak myślisz? - szepnąłem jej do ucha.

?

Od Grace c.d Maksa

Usłyszałam tylko prychnięcie Jasper'a, Maks ścisnął mocniej moją dłoń. Spojrzałam na niego. Był cały spięty.
- Maks.. spokojnie. -powiedziałam i zmusiłam go, aby na mnie spojrzał- Może odpuścimy sobie kino i pójdziemy do mnie? -spytałam uśmiechając się do niego.

Od Maksa c.d Grace

- Nie wiem, czy dam radę zajmować się 3 psami. - westchnąłem głaszcząc jednego ze szczeniaków.
- Na pewno dasz radę! - Alice machnęła ręką.
- Przemyślę to. - posłałem jej delikatny uśmiech.
Siedzieliśmy tam jeszcze jakoś półtorej godziny, później poszliśmy na plażę. Szliśmy powoli brzegiem, uciekając przed falami. Nagle na naszej drodze stanął Jasper.
- Ha, więc miałem rację. - parsknął śmiechem.
- O co ci chodzi? - mruknąłem.
- Leci na twój samochód. - uśmiechnął się. - Ja takiego jeszcze nie mam, więc wybrała ciebie.
- Tutaj wcale nie chodzi o samochód, a ty nie masz mózgu skoro ją ranisz. - minęliśmy go.

Grace?

Od Grace c.d Maks

Odwzajemniłam gest i wzięłam gryza swojego gofra. Idąc przez park co chwila przechodnie patrzeli się na mnie i uśmiechali, niektórzy wyglądali jakby powstrzymywali śmiech. Zastanowiłam się czy mam coś na twarzy.. ale przetarłam dyskretnie policzki, czoło.. nic. Po jakimś czasie w końcu dotarliśmy do mieszkania Alice.
- Hej.. ooł. Grace, masz coś.. -wskazała na swój nos i zaśmiała się.
Przetarłam noc i spojrzałam na dłoń. Miałam tam trochę bitej śmietany, wiadomo już czemu ludzie się tak gapili, i że ja się nawet nie zorientowałam.. A sprawcą zapewne był Maks.. spojrzałam na niego, też zaczął się śmiać. Dałam mu lekkiego kuksańca w bok i weszłam do mieszkania. Oboje wciąż śmiali się ze mnie.
Siedzieliśmy w salonie i bawiliśmy się ze szczeniakami. Wpierw powiedzieliśmy Alice, że już jesteśmy razem, ucieszyła się oczywiście, potem gadaliśmy o szczeniakach. Miałam odebrać Iris, bo tak nazwałam wybraną sunię, za 2 miesiące dopiero, już nie mogłam się doczekać. Nie wiedząc co możemy zrobić z ostatnim szczeniakiem, pomyślałam, że może Maks by chciał go wziąć. Alice spodobał się ten pomysł.
? ;3

środa, 25 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

Pokiwałem zgodnie głową, dziewczyna ujęła moją dłoń. Poszliśmy do najlepszej budki z goframi, wybraliśmy takie z bitą śmietaną. Szliśmy powoli w stronę domu Alice, po drodze spokojnie zdążymy zjeść. Dyskretnie wziąłem trochę bitej śmietany na palec i zatrzymałem dziewczynę.
- Zaczekaj, Masz tu coś... - dotknąłem palcem jej nos, zostawiając tam śmietanę. Uśmiechnąłem się.

?

Od Grace c.d Maks

Zastanowiłam się chwilę nad tym co bym chciała robić.
- No więc.. możemy pójść na gofry, po tym odwiedzimy Alice i psiaki, a po tym.. może pójdziemy do kina?

Od Maksa c.d Grace

Dziewczyna spojrzała mi w oczy, zrobiłem więc to samo.
- Śpieszyłeś się gdzieś? - spytała.
- Szedłem tylko do domu, więc nie. - pokręciłem przecząco głową. - Co powiesz na lody dla poprawy humoru? Albo gofry... albo po prostu przejdziemy się po plaży, czy gdzieś. Co ty na to? - zaproponowałem wyciągając w jej stronę dłoń.

?

Od Grace c.d Maks

Zaskoczona, odwzajemniłam pocałunek. Zatraciłam się w nim, całowaliśmy się długo i z chwilą bardziej namiętnie. Czułam jak uginają się podemną kolana. Ręka Maksa powoli przesunęł się z mojego poloczka, przez ramię, na talię. Przyciągnął mnie i mocno przytulił. Przez głowę przebiegła mnie myśl, że nie chciałabym być w tej chwili w miejscu publicznym. (xd)
Po jakimś czasie odaunęliśmy się od siebie.

Od Maksa c.d Grace

Przetarłem twarz dłonią, nie zbyt wiedząc co zrobić. Grace patrzała na mnie wyczekująco a ja miałem wrażenie, że zaraz wybuchnie płaczem.
- Nie jesteś z Jasperem...? - mruknąłem. Dziewczyna pokręciła przecząco głową. - Całowaliście się.
- To... to nic nie znaczyło. - westchnęłam cichutko.
- Mhm, to też nic nie znaczyło?
- Znaczyło... - szepnęła spuszczając głowę. - Wybacz. - wydukała.
Gwałtownie wstała i chciała odejść, jednak złapałem ją za rękę i delikatnie przyciągnąłem do siebie.
- Ja ciebie też kocham. - szepnąłem i tym razem to ja złączyłem nasze usta w pocałunku, ujmując jej twarz w dłonie.

Grace?

Od Grace c.d Maks

Kiedy otarł moje policzki z łez, spojrzałam mu w oczy. Maks uśmiechnął się i dłonią wciąż gładził moją twarz. I nagle ogarnęło mnie szczęście, chciałam go pocałować, chciałam się w nim zatracić i zapomnieć o Jasperze, o wszystkich złych rzeczach, chciałam być przy Maksie już zawsze.
- Maks.. ja. Kocham Cię. -powiedziałam i pocałowałam go delikatnie, przez dłuższą chwilę..
Nim odwzajemnił, jeżeli w ogóle chciał to zrobić, odsunęłam się od niego, chcąc usłyszeć co mi na to odpowie.

wtorek, 24 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

Szedłem właśnie z pracy do domu, jutro miałem wolne - na szczęście. Idąc przez las, dostrzegłem Grace. Siedziała i... płakała? Nie mógłbym jej tak po prostu minąć, dlatego podszedłem do niej. Kucnąłem przed nią.
- Hej, czemu płaczesz? - spytałem.
- Jasper... on... powiedział, że.... zaczął mnie obrażać i... - dukała z trudem.
- Co ci powiedział? - złapałem ją za ręce.
- Że... lecę tylko na fajne samochody, że pewnie się puszczam za kasę... - dalej nie dała rady wymieniać.
- Ty, ja, Alice... wszyscy wiedzą że wcale tak nie jest. Jesteś piękna, mądra i masz bardziej poukładane w głowie niż wszystkie dziewczyny razem wzięte. Nie przejmuj się słowami jednego frajera... - otarłem jej łzy.

?

Od Grace c.d Maks

Maks myślał, że jestem z Jasper'em. Nie.. Chciałam zaprzeczyć, ale chłopak znów mnie wyprzedził i nim coś powiedziałam, wyszedł. Jas spojrzał na mnie z miną, której nie mogłam rozgryźć. Był szczęśliwy, a zarazem zaniepokojony..? Miałam ochotę wstać z łóżka i wybiec za Maks'em, ale byłam podłączona rurkami, kabelkami i innymi cosiami do jakichś urządzeń.
- Kto to był? -spytał w końcu Jas, jednak nim odpowiedziałam drzwi znów się otworzyły.
Miałam na prawdę wielką nadzieję, że to Maks. Znowu się jednak zawiodłam, w drzwiach stanęła Alice.
- Grace, jak się czujesz? -podeszła i usiadła obok Jasper'a.
- Nie najlepiej. Jas.. możesz nas zostawić..?
Chłopak tylko westchnął i wyszedł.
- Co jest?
- Ja.. -zastanawiałam się co ja tak właściwie chcę je powiedzieć.
- Aa. Maks kazał Ci to dać. -wysunęła rękę ze szklanką wody.
No tak Maks, wyszedł po wodę dla mnie.. wzięłam szybko naczynie i mocno złapałam. Chwilę temu trzymał ją Maks, dla mnie,  a teraz.. go tu nie ma.
- Może chcesz zostać sama?
- Nie. Chcę.. Alice, pomóż mi. -do oczu napłynęły mi łzy- Jasper się we mnie zakochał, to już wiem od jakiegoś czasu.. ale on. Wczoraj mnie pocałował, i dzisiaj.. też. Tym razem odwzajemniłam.. i w tedy wszedł Maks. I chyba, się zdenerwował, bo zabrał wszystko i wyszedł. A ja.. ja.. kocham Maks'a.
***następnego dnia***
Mogłam już wyjść ze szpitala. Od kiedy Alice wyszła, a Jas "wyparował", myślałam tylko o Maksie. O tym jaki zdenerwowany, przejęty.. był kiedy zobaczył mnie i.. Jasper'a. Myślałam o tym, że siedział przy mnie całą noc.. czułam, że straciłam ten czas. Czas z nim. Zaczęłam się obwiniać, że spałam, a mogłam.. stop. To głupie, nie mogę obwiniać się za to.
***
Wróciłam do domu i od razu zadzwoniłam do Alice powiedzieć, że już wróciłam. Jakiś czas później usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i spojrzałam przez judasz oczekując przyjaciółki. Ale przed drzwiami stał Jasper.
***
No więc.. Jasper "wyparował" na trzy dni, ponieważ podsłuchał moja rozmowę w szpitalu z Alice. Był na mnie bardzo wkurzony, zaczął mnie wyzywać i poniżać, ubliżać mi.. Nie chcąc go dłużej słuchać, zatrzasnęłam drzwi, ubrałam trampki, bluzę i wyszłam tylnym wyjściem pobiegać.
***
Zatrzymałam się w parku, nie moglam dalej biec. Zaczęłam płakać. Nie obchodziło mnie, że ludzie się na mnie gapią.

Od Maksa c.d Grace

Wszedłem do sali i zastałem ich... całujących się. Jasper gwałtownie się od niej odsunął, ale widziałem to co miałem zobaczyć i teraz już nie mam żadnych wątpliwości. Dziewczyna spojrzała na mnie wzrokiem, którego nie potrafiłem rozczytać.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedziałem w końcu. Zabrałem z szafki swoje kluczyki, spod łóżka broń. - Trzymaj się i ten... szczęścia, czy coś. - uśmiechnąłem się sztucznie.
Odwróciłem się i wyszedłem, na korytarzu wpadając na Alice.
- Hej Maks, jak się czujesz? Jak Grace? - spytała.
- Daj jej to, zapomniałem. - podałem jej butelkę wody po czym wyszedłem ze szpitala, wsiadłem do auta i odjechałem.

?

Od Grace c.d Maks

Wcale nie chciało mi się pić, ale zanim odpowiedziałam, Maks już wyszedł. Zostałam sama. Zaczęłam się zastanawiać co dokładnie się wczoraj wydarzyło. Już sobie przypomniałam, że widziałam Maks'a przed wejściem, bo on jest antyterrorystą i pracował.. dobra, ale skąd tam się wziął Jas.. przez głowę przeszła mi myśl, że mogłam o zaprosić, ale nie kojarzę takiej sytuacji. Przecież chciałam go unikać przez jakiś czas.. to może mnie śledził? Nie. To nie w jego stylu. Może po prostu przyszedł na dyskotekę się zabawić. Nagle ktoś wszedł do sali. Miałam nadzieję, że to Maks, ale zobaczyłam kogoś innego.
- Grace. -powiedział z ulgą.
- Jas.. -chłopak podszedł do łóżka i mocno mnie przytulił.
Niepewnie odwzajemniłam gest.
- Wszystko w porządku, jak się czujesz? -pytał nie odrywając się ode mnie.
- Skąd..
- Alice. -odpowiedział szybko, odsunął się ode mnie tak, aby móc spojrzeć mi w oczy- martwiłem się -powiedział i znów to zrobił.
Pocałował mnie delikatnie, jakby bał się, że zrobi mi krzywdę. A ja.. odwzajemniłam ten gest i w tym momencie, ktoś wszedł do pomieszczenia.

Od Maksa c.d Grace

- Ja... - przejechałem dłońmi po kolanach. - Ja tutaj siedzę, przy tobie bo... martwię się. - Westchnąłem.
- O mnie. - Chciała się podnieść jednak jej nie pozwoliłem, mogłoby to później skutkować nasilonym bólem głowy.
- Mhm. - pokiwałem głową.
- Całą noc? - przytaknąłem.
- Przez jakiś czas była jeszcze Alice, ale wróciła się przespać. - dodałem.
Grace pokiwała głową i przegryzła delikatnie wargę.
- A Jasper? - spytała.
I w tym momencie, zacząłem się zastanawiać czy ona coś do niego czuje...  bo wydawała się być trochę zawiedziona gdy powiedziałem że nie.
- Przyniosę ci wody... - wstałem ze swojego miejsca i wyszedłem czując, że zaraz o to spytam. To nie moja sprawa mimo tego, iż szczerze mi na niej zależy...

?

Od Grace c.d Maks

Obudziłam się w szpitalu. Pamiętałam tylko, że poprzedniej nocy, byłam na imprezie z Alice. I pamiętam, że widziałam Jasper'a. A później.. ból głowy.
Powoli otworzyłam oczy, aby przyzwyczaić wzrok do jasności panującej w pomieszczeniu. Wciąż czułam lekkie kłucie przy skroni. Złapałam się za głowę, pod dłonią poczułam jakiś materiał.
- Grace. -usłyszałam nagle.
Spojrzałam w bok i zobaczyłam Maks'a. Miał podkrążone oczy, był cały blady. Jakby zarwał noc.
- Co się stało? -spytałam lekko ochrypłym głosem.
- Nie pamiętasz? -na twarzy chlopaka pojawił się strach.
- Pamiętam, że byłam na imprezie. Była Alice.. i.. i Jasper. Ty też byłeś..ale nie w środku.. nie rozumiem.
- Stałem przy wejściu. Jacyś chlopacy przyszli i narobili bałaganu.. upadłaś, uderzyłaś się w głowę, straciłaś przytomność.
Wszystko zaczynało mu się układać, ale..
- Co robisz tu Ty?

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

Cóż... znacznie bardziej wolałem jak się coś działo. Długo nie musiałem na to czekać, przyszli jacyś dwaj chłopacy, wyraźnie napici. Mieli ze sobą petardy, chcieli przejść, jednak ich nie przepuściliśmy. Zabraliśmy petardy, sprawdziliśmy czy nic więcej nie mają i musieliśmy ich wpuścić. Nie mieliśmy sprawdzać trzeźwość tylko środki wybuchowe. [...] Nagle usłyszeliśmy krzyki z wewnątrz, weszliśmy do środka, okazało się że jeden z tych dwóch wszczął bójkę, podobno ktoś został ranny ale już przyjechał ambulans, wyszedłem na zewnątrz aby sprawdzić o co chodzi i zobaczyłem jak pakują nieprzytomną Grace do pojazdu. Przeraziłem się. Spytałem lekarza co z nią, powiedział że uderzyła się w głowę. Bezzwłocznie pojechałem za nimi, dowiedziałem się w jakiej sali leży i byłem z nią całą noc.

Grace?

Od Grace c.d Maks

Czyli Maks był antyterrorystą. Super.
- Jesteście sobie pisani. -powiedziała kiedy podeszłyśmy do barku.
- Zapewne. -uśmiechnęłam się szczerze, ciesząc się go znów zobaczyłam, jego oczy, jego uśmiech.. idealne.
Alice zamówiła sobie drinka, a ja wolałam nic nie pić w takich miejscach. Przypilnowałam, aby wypiła wszystko zanim odejdziemy, na parkiet. Weszłyśmy w tłum i zaczęłyśmy tańczyć. Leciała nasza ulubiona piosenka, zaczęłyśmy śpiewać i śmiać się.

niedziela, 22 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

Dzisiaj miałem nockę, a w sumie jej połowę bo miałem tylko do 3 nad ranem. Będąc już w pracy wziąłem prysznic i założyłem swój strój, poszedłem naładować broń.
Mieliśmy dzisiaj z Chrisem obstawiać wejście na jakąś większą dyskotekę, niestety ale w tych czasach pełno terrorystów i innych chorych stworów. [...] Niespodziewanie moim oczu ukazały się Alice i Grace.
- Hej. - dziewczyna uśmiechnęła się.
Odsłoniłem usta z kominiarki.
- Hej. - odwzajemniłem gest. Zrobiłem prok w jej stronę.
- Przepraszam panie, ale musimy panie przeszukać. - Chris uśmiechnął się zalotnie.
Wywróciłem delikatnie oczami, przeszukiwanie zajęło kilka sekund, skinąłem do ochroniarza głową, ten dał im przepustki i pozwolił wejść.
- Miłej zabawy. - mrugnąłem.

Grace?

Od Grace c.d Maks

Odprowadziłam Maks'a wzrokiem. Smutno mi się zrobiło, że musiał już iść. Westchnęłam i poszłam z Alice do salonu.
- Skąd Ty wytrzasnęłaś tego przystojniaka?
- Poznałam go w barze. Siedziałam sama, on się przysiadł, zaczęliśmy rozmawiać, później podwiózł mnie do Ciebie..
- WoW, Ty sie lepiej za niego bierz. Bo za takich to dziewczyny szybko sie biorą. Masz jego numer?
Zastanowiłam się chwilę.
- Nie. -powiedziałam i posmutniałam.
- Nie żartuj.. ale to jeszcze nie koniec. Jeżeli jesteście sobie pisani, to odnajdziecie się.
Westchnęłam, ale uśmiechnęłam się do niej.
- Mam nadzieję.. dobra to którego Ty bierzesz? -spytałam zmieniając temat.
Zaczęłyśmy gadać o szczeniakach, ja postanowiłam, że wezmę sunie. Alice, wybrała biało-rudego dla siebie, a tricolor'owego dla koleżanki swojej mamy, został jeszcze czarno-biały, Alice stwierdziła, że może dać ogłoszenie na olx, na pewno ktoś się znajdzie, a jak ie, to jeszcze poszuka wśród znajomych. zapewniłam ją, ze jej pomogę.
***
W pracy, jak zwykle we wtorki, nie było dużego ruchu. Siedziałam na zapleczu, kiedy nagle przyszedł Jasper.
- Hej. -usiadł na przeciw mnie i uśmiechnął się.
- Cześć, co Ty tu robisz?
- Odwiedzam Cię, bo... muszę z Tobą porozmawiać. Ale to nie jest najlepsze miejsce.. dużo ludzi nie ma, Patric i Della są przy barze, także możesz na chwile wyjść.
Nie rozumiałam go.. ale zgodziłam się.
Wyszliśmy na zewnątrz.
- No. To o czym chciałeś porozmawiać?
- Ooo.. namiotach. Matt powiedział, że w ten weekend jedna nie może. Jego rodzice wyjeżdżają, a on poznał jakaś laskę i żal stracić taką okazje.. Alice.. we trójkę chyba będzie.. niezręcznie. Więc może pojedziemy sami?
Zastanowiłam się chwilę. Wiem, że mu się podobam, powiedział mi to jakiś rok temu, ale powiedziałam, ze na razie chcę się z nim tylko przyjaźnić. Powiedział, że poczeka..czyżby juz nie wytrzymywał.. a może dałam mu jakieś błędne znaki? Racja, że ostatnio coraz śmielej wysyłam serduszka w konwersacji z nim, ale emotka, a prawdziwa miłość to dwie różne rzeczy.. przytulać się.. przytulamy, ale ja lubię się przytulać, więc.. co w tym złego. A teraz mam z nim jechać na namioty.. tylko we dwoje.. to ewidentnie oznacza jedno.
- Nie. -powiedziałam- ja w ten weekend też nie mogę. Miałam Ci powiedzieć.. Alice zmieniła grafik i mam nocki. -wymyśliłam szybko.
- Oł.. to następnym razem. To może.. jutro masz wolne, przyjdziesz do mnie? Obejrzymy jakiś film, ostatnio ogladaliśmy horror, to może teraz komedia?
Ale się uparł.. kurde.
- Wybacz, ale umówiłam się z Alice.
- No dobra.. -poddał się- to do jutra. -podszedł do mnie i przytulił mnie.
Odsuwając się ode mnie, położył dłonie na moich policzkach, spojrzał w oczy i pocałował. Nie odwzajemniłam pocałunku, więc on znów go powtórzył. Po czym po prostu odszedł.
***
Aby nie mieć poczucia winy, zadzwoniłam do Alice, że idziemy dziś do dyskoteki. Nie musiałam jej długo namawiać. Dzisiejszy dzień w szkole sobie odpuściłam i pojechałam do przyjaciółki, tam jej wszystko powiedziałam, bo "to nie rozmowa na telefon". Spędziłam u niej prawie cały dzień, wieczorek ona zaczęła się szykować. Później pojechałyśmy do mnie, ja również musiałam się wyszykować.
Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy, nałożyłam delikatny makijaż, i ubrałam mój ulubiony strój na dyskotekę. Jasne trampki, rurki, czarna podkoszulka i koszula. W tym czułam się najlepiej.
Przed 22 dotarłyśmy na miejsce. (xd)

Od Maksa c.d Grace

Spojrzałem na Grace, która była teraz czerwona jak burak. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Nie jesteśmy razem. - odpowiedziałem za nią.
- Rozumiem... to od kiedy się znacie? - spytała radośnie.
- Od... kilku godzin. - odparła.
Alice paraknęła śmiechem, ale starała się to ukryć.
Nagle zadzwonił mój telefon, przeprosiłem dziewczyny i wstałem.
- W biurze za 10 minut. - powiedział i rozłączył się.
Westchnąłem i Schowałem telefon do kieszeni.
- Długa rozmowa. - usmiechnela się.
- Typowa dla niego. - odwzajemniłem gest. - Muszę lecieć, podwiezc cię gdzieś czy zostajesz? - spytałem.
- Zostanę. - odparła uśmiechając się lekko.
Skinąłem głową, pozegnalem się z nimi, z suczka która właśnie karmiła swoje młode i wyszedłem

Grace?

Od Grace c.d Maks

Podbiegłam do Alice i przyjrzałam się suni. Poród mógł trwać kilka godzin..
- Powinnyśmy ją wnieść na górę.
- Może... pomogę? -spytał Maks, który właśnie do nas podszedł.
- Tak, proszę. Alice mieszka na 3 piętrze.. -chłopak złapał ostrożnie Klarę i podniósł ją.
Podtrzymałam Klarę, aby pomóc chłopakowi, gdy Alice otwierała drzwi.
- Dam radę. -zapewnił.
Pokiwałam głową, weszliśmy. Maks bez większego problemu wniósł ciężarną sunię i położył w salonie, na jej legowisku. Dziewczyna przyniosła ręczniki i koce.
***
W ciągu 3 godzin odebrałam poród 4 szczeniaków. Obmyłyśmy je i pozostawiłyśmy z Klarą, aby je nakarmiła. Każdemu dałyśmy wstążeczkę, aby je odróżniać. Były 3 pieski i jedna suczka.
- Dziękuję wam za pomoc, nie wiem co bym bez was zrobiła. -powiedziała Alice.
Siedzieliśmy w kuchni i piliśmy herbatę.
- Masz już dla nich dom? -spytałam zaglądając przez drzwi do salonu na szczeniaki.
- Jednego piecha sobie zostawię, koleżanka mamy zawsze marzyła o tej rasie, więc kolejny jest dla niej.. nie znalazłam więcej chętnych. A 4 psy w tak małym mieszkaniu to za dużo.
- Ja mogę wziąć jednego. -zaproponowałam- przynajmniej nie będę sama w domu siedzieć i będzie mnie kto grzał w nocy. -zaśmiałam się.
- A on Ci nie wystarcza? -Alice skinęła na Maks'a.
Ja zaczerwieniłam się, a chłopak tylko uśmiechnął.
- Jestem wampirem, moja krew już dawno przestała krążyć. -zaśmiał się, a razem z nim Alice.
Ja wciąż czerwona, dołączyłam się.

Od Maksa c.d Grace

Wyszliśmy z kawiarni, mój samochód stał kilka metrów dalej ponieważ nie mogłem znaleźć miejsca bliżej.
Znalezione obrazy dla zapytania peugeot rcz
Otworzyłem dziewczynie drzwi, ta uśmiechnęła się i zarumieniła lekko, wsiadła, zamknąłem je za nią i zająłem swoje miejsce.
- Kieruj więc. - uśmiechnąłem się.
***
Dojechaliśmy na miejsce, okazało się że suczka zaczęła rodzić przed wejściem do budynku, była rasy Border Collie a więc lekka jak york nie była. Zgasiłem silnik i podszedłem do nich.
- Może... pomogę? - zaproponowałem.

Grace?

Od Grace c.d Maks

- Mieszkam tu od urodzenia. -powiedziałam i już chciałam mu opowiadać i swoim życiu, ale powstrzymałam się. Coś sprawiało, że chciałam się przed nim otworzyć.
Chłopak zamówił sobie coś do picia, rozmawialiśmy, i nie mogłam oderwać od niego wzroku. Cały czas gapiłam się na niego, jak jakaś kretynka, ale był tak przystojny, słodki, i nie wiem co jeszcze, że trudno mi było się powstrzymywać. Najbardziej uwielbiałam w nim jego oczy i uśmiech.. chwila. Znam gościa kilka chwil, a już w nim coś uwielbiam? Zszokowana swym "odkryciem" oderwałam wzrok z chłopaka i wzięłam łyk swojego napoju. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na ekran. Dzwoniła Alice, moja przyjaciółka.
- Przepraszam. -powiedziałam do Maksa.
Chłopak uśmiechnął się i skinął głową.
-Halo?
"Grace.. wiem, że masz lekcje, ale możesz się urwać? Klara rodzi.. nie wiem co robić"
- Spokojnie, będzie dobrze. Zaraz u Ciebie będę, Przynieś jej kilka ręczników i kocy. I wodę, koniecznie. Już się zaczęło?
"Tak, nie. Nie wiem.. położyła się i zaczęła wyć, jęczeć.. ale jeszcze nic nie wychodzi" (xD)
- Dobra, nie denerwuj się. Już do Ciebie jadę.
"Dzięki, kocham Cię"
- Ja Ciebie też. -rozłączyłam się i spojrzałam na chłopaka, wyglądał na zaniepokojonego.
- Co się stało?
- Sunia mojej przyjaciółki rodzi. Muszę jej pomóc. Przepraszam. -wstałam i schyliłam się po plecak.
- Może, Cię podwiozę.
Chciałam zaprzeczyć, ale w sumie, za nim bym dojechała autobusem..
- Byłabym Ci wdzięczna.
Maks tylko uśmiechnął się i wstał, kierując się do wyjścia. Spojrzałam w stronę barku, Jasper stał i patrzył krzywo na Maks'a, po czym przerzucił wzrok na mnie. Znałam te spojrzenie. Był zazdrosny, ale nie miał o co. Przecież nie byliśmy razem. Pomachałam mu tylko i wyszłam za chłopakiem.

sobota, 21 stycznia 2017

Od Maksa c.d Grace

Spojrzałem na dziewczynę i uśmiechnąłem, wyciągnąłem na chwilę telefon, odczytując sms od Chrisa w którym pisał, że nie da rady przyjść. Westchnąłem lekko i schowałem telefon z powrotem, przeniosłem wzrok na dziewczynę która nadal mi się przyglądała.
- Jestem Maks. - wyciągnąłem w jej stronę dłoń i uśmiechnąłem lekko.
Dziewczyna przez chwilę po prostu wpatrywała się we mnie z uśmiechem, po chwili jednak się otrząsnęła, delikatnie zarumieniła - przez co wyglądała niesamowicie uroczo - i odwzajemniła gest.
- Grace. - odparła. - Mieszkasz tu? - spytała. - Miasto jest małe, a jeszcze cię nie widziałam.
- Tak, przenieśli mnie wczoraj. Nie zaklimatyzowałem się jeszcze... ale zawsze bliżej niż dalej. - uśmiechnąłem się. - A ty od jak dawna?

Grace?

Od Grace do Maks'a

Dziś miał być kolejny dzień na uczelni pełny zastępstw, okienek.. a to wszystko z powodu braku nauczycieli. Większość się poważnie pochorowała i leżą w szpitalu.
Po zajęciach z wychowawczynią, zwinęłam się ze szkoły. I tak reszte godzin to mieliśmy same zastępstwa i nic byśmy pożytecznego nie robili. Skierowałam się w stronę baru. Dziś miałam dopiero na 20, a była dopiero 12. Jasper miał na pierwszą zmianę, więc po prostu go odwiedzę.
***
Siedzieliśmy przy stoliku i rozmawialiśmy. Miał przerwę, więc nikt nie robił problemu.
- Grace, nie możesz tak. -odezwał się kręcąc szklanką z wodą w dłoni.
- Co masz na myśli? -spytałam lekko mrużąc oczy.
- Nie możesz uciekać ze szkoły, jak Ty chcesz skończyć te studia, skoro wciąż opuszczasz zajęcia?
- I tak nic tam nie robimy, więc na co mam tam siedzieć i marnować czas.
- Ale..
- Nie Jas. Żadnych "ale", uszanuj mój wybór, proszę.
Spojrzał na mnie smutno.
- Martwię się o Ciebie. -odstawił szklankę i położył dłoń na mojej delikatnie zaciskając ją w uścisku.
- Jas, na prawdę nie musisz. -spróbowałam się szczerze uśmiechnąć. Ale nie wyszło..
Westchnął, chciał coś powiedzieć, ale w tedy podeszła Rose, szefowa i kazała chlopakowi wracać do pracy.. sama skarciła mnie wzrokiem i wróciła na zaplecze. Zostałam sama. Wpatrywałam się w swój napój i zaczęłam zastanawiać się nad propozycją Jaspera, abyśmy pojechali wraz z Alice i Matt'em na namioty. Nagle ktoś podszedł do stolika i odsunął krzesło, na którym wcześniej siedział Jas. Uniosłam wzrok i aż mnie.. zatkało. Na przeciw mnie stał wysoki brunet, dobrze zbudowany, bardzo przystojny.. natychmiast zapomnialam o namiotach.
- Mogę się dosiąść? -spytał, seksownym głosem.
Nie mogłam z siebie słowa wydusić, więc tylko skinęłam głową i lekko się uśmiechnęłam.
Maks? ^^