Maks myślał, że jestem z Jasper'em. Nie.. Chciałam zaprzeczyć, ale chłopak znów mnie wyprzedził i nim coś powiedziałam, wyszedł. Jas spojrzał na mnie z miną, której nie mogłam rozgryźć. Był szczęśliwy, a zarazem zaniepokojony..? Miałam ochotę wstać z łóżka i wybiec za Maks'em, ale byłam podłączona rurkami, kabelkami i innymi cosiami do jakichś urządzeń.
- Kto to był? -spytał w końcu Jas, jednak nim odpowiedziałam drzwi znów się otworzyły.
Miałam na prawdę wielką nadzieję, że to Maks. Znowu się jednak zawiodłam, w drzwiach stanęła Alice.
- Grace, jak się czujesz? -podeszła i usiadła obok Jasper'a.
- Nie najlepiej. Jas.. możesz nas zostawić..?
Chłopak tylko westchnął i wyszedł.
- Co jest?
- Ja.. -zastanawiałam się co ja tak właściwie chcę je powiedzieć.
- Aa. Maks kazał Ci to dać. -wysunęła rękę ze szklanką wody.
No tak Maks, wyszedł po wodę dla mnie.. wzięłam szybko naczynie i mocno złapałam. Chwilę temu trzymał ją Maks, dla mnie, a teraz.. go tu nie ma.
- Może chcesz zostać sama?
- Nie. Chcę.. Alice, pomóż mi. -do oczu napłynęły mi łzy- Jasper się we mnie zakochał, to już wiem od jakiegoś czasu.. ale on. Wczoraj mnie pocałował, i dzisiaj.. też. Tym razem odwzajemniłam.. i w tedy wszedł Maks. I chyba, się zdenerwował, bo zabrał wszystko i wyszedł. A ja.. ja.. kocham Maks'a.
***następnego dnia***
Mogłam już wyjść ze szpitala. Od kiedy Alice wyszła, a Jas "wyparował", myślałam tylko o Maksie. O tym jaki zdenerwowany, przejęty.. był kiedy zobaczył mnie i.. Jasper'a. Myślałam o tym, że siedział przy mnie całą noc.. czułam, że straciłam ten czas. Czas z nim. Zaczęłam się obwiniać, że spałam, a mogłam.. stop. To głupie, nie mogę obwiniać się za to.
***
Wróciłam do domu i od razu zadzwoniłam do Alice powiedzieć, że już wróciłam. Jakiś czas później usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i spojrzałam przez judasz oczekując przyjaciółki. Ale przed drzwiami stał Jasper.
***
No więc.. Jasper "wyparował" na trzy dni, ponieważ podsłuchał moja rozmowę w szpitalu z Alice. Był na mnie bardzo wkurzony, zaczął mnie wyzywać i poniżać, ubliżać mi.. Nie chcąc go dłużej słuchać, zatrzasnęłam drzwi, ubrałam trampki, bluzę i wyszłam tylnym wyjściem pobiegać.
***
Zatrzymałam się w parku, nie moglam dalej biec. Zaczęłam płakać. Nie obchodziło mnie, że ludzie się na mnie gapią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz