Cóż... znacznie bardziej wolałem jak się coś działo. Długo nie musiałem na to czekać, przyszli jacyś dwaj chłopacy, wyraźnie napici. Mieli ze sobą petardy, chcieli przejść, jednak ich nie przepuściliśmy. Zabraliśmy petardy, sprawdziliśmy czy nic więcej nie mają i musieliśmy ich wpuścić. Nie mieliśmy sprawdzać trzeźwość tylko środki wybuchowe. [...] Nagle usłyszeliśmy krzyki z wewnątrz, weszliśmy do środka, okazało się że jeden z tych dwóch wszczął bójkę, podobno ktoś został ranny ale już przyjechał ambulans, wyszedłem na zewnątrz aby sprawdzić o co chodzi i zobaczyłem jak pakują nieprzytomną Grace do pojazdu. Przeraziłem się. Spytałem lekarza co z nią, powiedział że uderzyła się w głowę. Bezzwłocznie pojechałem za nimi, dowiedziałem się w jakiej sali leży i byłem z nią całą noc.
Grace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz